G13 – Odmiana rzekomo stworzona przez FBI

G13 - Odmiana rzekomo stworzona przez FBI

W coraz większej ilości miejsc na świecie marihuana staje się legalna. Dzięki temu coraz łatwiej jest śledzić, jak powstają nowe odmiany i kto je tworzy. Gorilla Glue, Bruce Banner czy Zkittlez mają bardzo jasne pochodzenie. W wypadku odmian “oldschoolowych” bardzo często nie jest tak łatwo dojść do źródła pochodzenia odmiany. Takie odmiany jak Chemdawg czy Northern Lights mają bardzo enigmatyczną historię. Podobnie jest z legendarną odmianą G13. Ilość opowiadań o niej jest niezliczona, jedna lepsza od drugiej. Po zapoznaniu się z wieloma z nich postanowiłem przedstawić wam tą, które najbardziej przypadła mi do gustu. Zachęcam do poszperania w Internecie, gdyż informacji na temat G13 jest bardzo dużo, często sprzecznych ze sobą. Jeżeli chodzi o to, która jest bardziej prawdopodobna to zadecydujcie sami. 

Historia G13

Początki tej historii sięgają lat 70’tych i Pana o imieniu Michael Hallman. Ponoć przez lata podróżowania w latach 50’tych i 60’tych nazbierał on potężną kolekcję nasion konopi. Faktem jest, że został on aresztowany przez FBI i agencja ta stała się właścicielem tych nasion. Tutaj historia zaczyna się dzielić. Najprostsza wersja mówi, że wzięto te nasiona i za pomocą inżynierii genetycznej oraz eksperymentom botanicznym w tajnym laboratorium w Missisipi stworzono m.in. odmianę G13, która została uwolniona przez anonimowego pracownika. Inna wersja mówi, że nasiona te zostały przekazane przez FBI, Dr. Carlton’owi Turner’owi, który był botanikiem na uniwersytecie w Missisipi. Ponoć rząd amerykański zlecił mu badania nad narkotycznymi właściwościami odmian typu Indica i Sativa. W tej wersji, jeden z pomocników Dr. Miał wykraść cała linię afgańskich nasion typu Indica i przekazać je znajomym growerom. To wszystko to jednak opowiadania, których wersji jest bardzo wiele. W tym momencie w historii tej odmiany fakty stają sie dużo jaśniejsze. Niejaki Pan Sandy Wienstien wręczył serię toreb z nasionami Neville’owi Schoenmakers’owi. Były to 23 torby oznaczone kolejno G1 do G23. G13 to podobno najlepsza afgańska Indica z nich wszystkich. Co do samej nazwy G13 to istnieje tak samo wiele wersji opowiadania “dlaczego sie tak nazywa?” co “skąd ona jest?”. Jedna wersja mówi, że G oznacza “Goverment” (ang Rząd) a 13 to numer odmiany, która powstała jako 13 w sekwencji eksperymentów. Inna mówi, że G oznacza słowo “GreenHouse” (ang.Szklarnia) a 13 to numer szklarni, z której skradziono odmianę. Jeszcze inne mówią, że nazwa to skrót od słów Goverment Indica 3, gdzie litera I jest zastąpiona cyfrą 1. Teorii jest sporo, wiem bo dużo ich przeczytałem. Fakt jest jednak faktem, była to bardzo univrsalna Indica. Jak powszechnie wiadomo Neville jest “ojcem” współczesnych seedbanków. Użył on genów G13 do stworzenia wielu odmian oraz udostępnił te geny paru znajomym z Amsterdamu. Tutaj można wymienić m.in. Shantibabę czy Derry’ego z Barney’s Farm. Ze względu na swoje cechy, odmiana ta posłużyła do stworzenia niezliczonej ilości odmian. 

Co to jest G13?

Jak mówią “legendy” G13 to oryginalnie szczep 100% Indica. Ponoć miał on parę fenotypów, nieznacznie różniących się od siebie rozmiarem i charakterystykami. Z opisów wynika, że miała ona jasne liście i duże, prawie białe od “szronu” kwiaty. Lecz są to informacje wygrzebane z czeluści Internetu. Niewiele wiadomo o tym jak naprawdę wygląda, ponieważ nasiona czystego G13 są praktycznie nie do zdobycia. Ponoć miła bardzo klasyczny ziemisty smak i bardzo narkotyczne kanapowe działanie. Poziom THC przypuszcza się na około 18%. Maksymalny poziom to 22%. Jak już wspomniałem, są opowieści, że “starzy” breederzy z Amsterdamu mają jeszcze te nasiona w swoich kolekcjach, lecz nie udostępniają ich nikomu. Używają ich do tworzenia nowych odmian. W wersjach hybrydowych najbardziej znane jest chyba G13 Haze od Barney’s Farm oraz G13Skunk i G13 x Haze od Mr.Nice Seeds. Te odmiany tutaj wymienione są obecnie najczęściej używane do tworzenia nowych odmian z pod znaku G13.   

Odmiana z filmu “American Beauty”

Osobiście pierwszy raz usłyszałem od odmianie G13 w 2000 roku. Oglądałem w kinie film “American Beauty” i tam to była, żeby sparafrazować jednego z bohaterów “jedyne co palili”. W firmie oczywiście odwołano się do “legendy” rządowego pochodzenia tej odmiany. Wspominam o tym, bo tak naprawdę trzeba być świadomym, że dostanie CZYSTEGO G13 jest już praktycznie niemożliwe. Ta odmiana to tak jak już pisałem Legenda, miejski mit, odmiana, która palił dziadek znajomego, innego znajomego. Niemniej jednak pomimo upływu lat jej “hype” nie spada. Wciąż krąży w opowiadaniach starych amsterdamskich wypalaczy 😉   

2021-07-12 00:20:01

Dodaj komentarz